piątek, 1 czerwca 2012

Dzień Dziecka, szparagi i troszkę odwagi!




Dziecięcej naiwności
Dziecięcej ciekawości
Dziecięcej umiejętności cieszenia się
WSZYSTKIM!
Dziecięcego postrzegania świata :)
Dziecięcej szczerości





Ja czuję w sobie dziecko, i mimo iż czasem nie wypada, jestem dumna z tego :) wypinam dumnie już mniej dziecięcą pierś! Tak :)

I z okazji tegoż dnia, prócz życzeń, chciałam podzielić się z Wami moją kulinarną przygodą.

Otóż nie tak dawno temu... bo dni minęło kilka... Mała Mi i jej Bardzo Mądry Mężczyzna kierowani DZIECIĘCĄ NAIWNOŚCIĄ nabyli pęk szparagów (chciałam napisać pęczek, ale był to już pęk, albo nawet bukiet!). W kolorze kości słoniowej. Pięknych! Jędrnych :) wielce obiecujących!
Szparagi miały być podane w dwóch wersjach. Dla Małej Mi z Magicznym Złotym Ryżem*, a dla Bardzo Mądrego Mężczyzny z młodymi ziemniaczkami i jajkiem od prawdziwych, zdrowych kur.
Wszystko szło dobrze. Ziemniaczki pyrkały, ryż bulgotał, szparagi kąpały się we wrzątku.
Po jakimś czasie ziemniaczki zmiękły, ryż został zaczarowany (poniżej pełna formuła zaklęcia ;p), a szparagi wciąż pławiły się w kąpieli, twardo wręcz nie mięknąc.
Mała Mi bezwstydnie zaczęła wyjadać Złoty Ryż, Bardzo Mądry Mężczyzna ukradkiem dobierał się do ziemniaczków.
A szparagi? Twardo trzymały się kąpieli. Nie myśląc mięknąć!
Głód przyciskał, czas gonił... a szparagi nic...

Mała Mi i Bardzo Mądry Mężczyzna z DZIECIĘCĄ RADOŚCIĄ zadowolili się pozostałą częścią menu. Szparagi w końcu wyłowili, z DZIECIĘCĄ SZCZEROŚCIĄ stwierdzili, że warzywka już chyba zbyt długo wegetowały... no cóż, w końcu końcówka sezonu :)
Dziś przyrządzą szparagi z makaronem i pesto! I z DZIECIĘCĄ CIEKAWOŚCIĄ będą jedli... pewnie żyli długo i szczęśliwie :)

THE END




Wszyscy bywajmy dziećmi :) życie jest tylko jedno i szkoda go na powagę, zamartwianie poważnymi sprawami, pracę i inne takie :)
Ja niebawem będę cieszyła się kubkiem kawy (w pracy też trzeba znaleźć chwilę przyjemności :) ciii...), wieczorem posprzątam i sprawie sobie jakąś przyjemność... jeszcze nie wiem jaką, ale coś wymyślę! A Wy? :) Macie jakieś dziecięce marzenia? :)




* Magiczny Złoty Ryż to mój ulubiony ostatnio sposób na przygotowanie ryżu. Prosty taki, że każde dziecko da radę :)
Gotujemy ryż, po czym dodajemy curry, troszkę warzywka i masło.

niedziela, 27 maja 2012

Urządzanie mieszkania - emocjonalne rozdwojenie

         


          Rzadko to robię, ale dziś podzielę się z Wami moim lękiem. Lęk, jak wiadomo, dopada nas w odpowiednich dla niego momentach. Wyczuwa nasze słabsze momenty i kiedy nawet nie jesteśmy ich świadomi, dopada nas. Lęk łapie nasze serca w swoje brudne łapy i potrząsa nim tak, że czujemy jakby szybciej biło... Lęk powoduje iż moje dłonie, bez skłonności do pocenia się, robią się lekko wilgotne...

Ogólnie chyba nikt nie lubi się lękać, ale ja strasznie nie znoszę akurat Tego Lęku. Ponieważ jest to lęk przed czymś co powinno cieszyć. Sprawiać radość. Napisałam "powinno"? Niepotrzebnie. To coś cieszy :) i sprawia radość. ALE i stresuje.

O czym piszę? O urządzaniu mieszkania. Do tej pory, kiedy nie stałam jeszcze przed faktem niczym pod ścianą, myślałam sobie podekscytowana, że to będzie wspaniałe :) twarz uśmiechała mi się na myśl o wybieraniu kanapy, koloru ścian, dodatków. I tak jest do tej pory, ale...
... no właśnie! Cholerne ALE! Zaczęłam się rozglądać za inspiracjami i ogarnął mnie wyżej wspomniany potwór zwany Lękiem. Bo przecież trzeba tyle przemyśleć! Naoglądałam się pięknych wnętrz. Niczym nałogowiec zaglądam do cudzych domów zachwycając się ich pomysłami. Ja mam ich bardzo niewiele. Nie wiem jeszcze czego dokładnie chcę.
Białe ściany.
Kolorowe dodatki. Akcenty.
Kwiaty.
Duża kanapa w salonie.

To troszkę mało jak na moment kiedy już powinnam wiedzieć gdzie będzie stała kuchenka! Nie wiem gdzie! Nie, Panie Projektancie!!!! (tak wrzeszczy moja Dusza)
Uświadomiłam sobie, że za nic nie mam w sobie zacięcia wnętrzarskiego... a myślałam, że mam (niech to szlag!)

Boję się, że to co sobie wymyślę, będzie niefunkcjonalne. A funkcjonalne będzie średnio ładne.
Nie chcę mieszkania bez charakteru, a mieszkanie z charakterem, zwłaszcza moim, może oznaczać, że się z Bardzo Mądrym Mężczyzną pozabijamy ;D i białe ściany zostaną przyozdobione czerwonymi, krwawymi kleksami...
Tyle ciekawych pomysłów widzę w Sieci, ale czy w moim wykonaniu wciąż będą ciekawe i tak atrakcyjne?

Tyle decyzji do podjęcia! Olaboga! A ja taka Malutka...

... tak... ogarnęła mnie chwila słabości i Lęk to wykorzystał. No, ale już czas na mnie :) Czas wziąć się w garść i zacząć czerpać radość z szukania siebie pośród pomysłów, dodatków, poduszek, mebli :)

Nie mogę pozwolić, aby ogarnęła mnie Panika! Bo przecież wicie własnego gniazdka to miejsce zupełnie nie dla Paniki. 


Z szaleństwem w oczach znikam w czeluściach pięknych wnętrz. Moich wnętrz! Ha! A co :)




A Wam, Drodzy Czytelniczy i Zaglądacze życzę udanego tygodnia :) Od poniedziałku do piątku!
Niech Was nie dopada lęk przed tym, co piękne i radosne :)
W razie czego - piszcie!


Weekend był udany? :) Udało się Wam zwolnić?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...